Spis Treści
Wolisz słuchać niż czytać? Odtwórz poniżej 👌
Handlowiec terenowy jednego z naszych klientów opisał swoją codzienność tak: tydzień planuje w kalendarzu w telefonie, prognozę dla przełożonego przygotowuje w Excelu na podstawie tego kalendarza, a w ERP zapisuje tylko tyle, żeby „był jakiś ślad”. Zakup licencji CRM sam tego obrazu nie zmieni. ERP pozostaje lusterkiem wstecznym, a HubSpot z REV.BW staje się przednią szybą dla handlowca i zarządu tylko wtedy, gdy zespół naprawdę w nim pracuje. Dlatego adopcja CRM jest projektem zmiany pracy, a nie szkoleniem z klikania.
O tym, dlaczego handlowcy omijają system, pisaliśmy w tekście o siedmiu powodach, dla których handlowcy nie używają CRM. Ten artykuł zaczyna się tam, gdzie kończy się diagnoza: jak zaprojektować system, przeprowadzić szkolenia, egzekwować pracę i mierzyć efekt. Przykłady pochodzą z naszych projektów, audytów i rozmów z producentami oraz dystrybutorami pracującymi na ERP.
Kluczowe wnioski z artykułu
Czym jest adopcja CRM i dlaczego w firmie z ERP jest trudniejsza niż samo wdrożenie?
Adopcja CRM to stan, w którym handlowcy na co dzień prowadzą w systemie klientów, zapytania i szanse, dane odpowiadają rzeczywistości, a menedżer podejmuje na ich podstawie decyzje. Wdrożenie daje narzędzie, adopcja zmienia sposób pracy. W firmie z ERP jest trudniej, bo zespół ma system, do którego przywykł, i nawyki, które zastępowały proces.
Dlaczego wdrożenie i integracja nie gwarantują, że system będzie używany?
Bo integracja dostarcza dane, ale nie zmienia tego, kto i jak z nich korzysta. Na spotkaniu podsumowującym audyt u producenta urządzeń medycznych członek zarządu ujął to wprost: system musi żyć i być zasilany, a żadna integracja nic nie daje, jeżeli z danych nikt potem nie korzysta. Dodał, że handlowcy w wywiadach poprawnie opisują, jak powinni pracować, „natomiast w pracy codziennej w ogóle tego nie wykorzystują”, bo w firmie zamiast procesów działa „system nawyków”.
Klientom pytającym o sam CRM mówimy wprost, że narzędzie wdrożone bez ułożenia procesu potrafi być przepaleniem pieniędzy: nawet gdy dokładny raport pokaże, z czego handlowcy się nie wywiązują, znajdą wytłumaczenie. Podobną kolejność postawił sam klient, dystrybutor sprzętu i materiałów stomatologicznych: najpierw analiza i uporządkowanie fundamentu, potem rozwój narzędzia, bo inaczej zgubi się „głowa tego całego projektu”. Dlatego przy problemach z adopcją Analiza Procesów Sprzedaży (BPS) zaczyna od mapowania procesu oraz KPI i rutyn menedżerskich, a Analiza Przedwdrożeniowa (APW) obejmuje strategię adopcji systemu przez zespół.
Integracja dostarcza dane. Adopcja sprawia, że ktoś na nich pracuje.
Integracja dostarcza dane. Adopcja sprawia, że ktoś na nich pracuje.
Co w firmie z ERP utrudnia przejście do CRM?
Przede wszystkim podwójna praca i rozproszenie informacji. U dystrybutora z branży elektrotechnicznej jeden z zespołów wolał poczekać z pracą w CRM na integrację z ERP, bo nie chciał robić części rzeczy w jednym systemie, a części w drugim. W tym samym projekcie osoba prowadząca wdrożenie po stronie klienta ostrzegała, że jeśli nowego klienta założonego w CRM trzeba będzie ręcznie przepisywać do ERP, żeby przygotować ofertę, to „liderzy mnie wszyscy zabiją”.
Drugim źródłem oporu jest ERP używany jako namiastka CRM. Z wywiadów u producenta urządzeń medycznych wynikało, że nowe kontakty prospectingowe nie trafiały do systemu, bo trzeba było w tym celu otworzyć ERP, więc klienci pojawiali się w nim dopiero na zaawansowanym etapie rozmów. U dostawcy urządzeń przemysłowych z własnym serwisem moduł CRM wbudowany w ERP obrósł „protezami”: zadaniami w Teams, mailami w Outlooku i zestawieniami w Excelu, a osoba kierująca działem handlowym podkreślała, że nowego pracownika nie można długo uczyć obsługi prostych rzeczy. Skutek: zarząd nie ma jednego obrazu klienta, a nowy handlowiec wchodzi w zbiór obejść zamiast w standard.
Jakie sygnały pokazują, że handlowcy nie używają CRM?
Najpewniejszy sygnał: historię klienta, plan działań albo prognozę da się znaleźć wszędzie, tylko nie w CRM. Poniżej trzy objawy, które widzieliśmy u klientów.
Jak rozpoznać, że CRM został odstawiony?
Po tym, że system istnieje, ale nikt nie potrafi wskazać w nim historii działań. U producenta urządzeń medycznych zarząd opisał postawę szefów sprzedaży tak: wyjaśnieniem, że nie korzystają z CRM, jest to, że jest mało intuicyjny, „w związku z tym wrzucamy to do kosza na dolnej półce”. Gdy w wywiadach pytaliśmy, gdzie można historycznie sprawdzić informacje, o których opowiadali handlowcy, odpowiedź brzmiała: „w sumie nigdzie”, ewentualnie w ręcznie prowadzonym kalendarzu. Wnioski z cotygodniowych spotkań zespołu też zostawały w głowach, a głowa, jak usłyszał wtedy zarząd, nie ma wyszukiwarki.
„Mało intuicyjny” nie zawsze jest wymówką. U dostawcy urządzeń przemysłowych problem z modułem CRM w ERP był realny: brakowało lejka sprzedaży, a obsługa wymagała nauczenia się definicji systemu, co spowalniało wdrażanie nowych osób. Różnicę widać po tym, czy zespół zbudował obejścia, żeby dalej prowadzić klientów, czy przestał cokolwiek zapisywać.
Zanim uznasz, że problemem jest narzędzie, poproś handlowca o pokazanie historii jednego klienta: rozmów, ofert, ustaleń i następnego kroku. Jeśli wszystko jest w kalendarzu w telefonie i w Excelu, problem najpewniej leży w nawykach i w sposobie zarządzania, a sama zmiana systemu go nie rozwiąże.
Co oznacza Excel, kalendarz w telefonie albo Power BI zamiast CRM?
Oznacza, że firma ma dane, ale nie ma narzędzia, które steruje sprzedażą. U dystrybutora sprzętu i materiałów stomatologicznych część handlowców pracowała bez CRM, a rolę „fazy CRM” pełnił rozbudowany Power BI, o którym sam klient powiedział, że nie jest narzędziem, które systemowo steruje sprzedażą.
Excel szkodzi nawet wtedy, gdy dane trafiają do CRM, bo raport przerobiony w arkuszu po eksporcie staje się filtrem, a nie źródłem prawdy. Dlatego rekomendujemy zarządom stopniowe wygaszanie arkuszy: gdy zespół wie, że raportu w Excelu nie będzie, zaczyna pracować w systemie. Nie chodzi o zakaz każdej tabeli. Menedżerce prowadzącej zespół handlowy u producenta druku wielkoformatowego radziliśmy, żeby jej zestawienia mogły zostać w arkuszu, ale dane do nich pochodziły z HubSpot, bo wtedy ludzie widzą, że to, co robią w systemie, przekłada się na rozmowy i decyzje.
Dlaczego zadania zamykane bez wykonania są groźniejsze niż brak zadań?
Bo dają fałszywy obraz: raport pokazuje pracę, której nie było. W jednym z wdrożeń zespół zamykał zadanie „ukończ ankietę” już po kontakcie z leadem, choć lead nie był jeszcze ani zakwalifikowany, ani odrzucony, „bo tak są nauczeni”. Leady znikały przez to z radaru. Ten sam zespół przyzwyczaił się do automatycznie tworzonych zadań i przestał zaglądać do widoku z nowymi leadami, więc spadła szybkość ich podejmowania.
Ustaliliśmy z klientem, że zadanie zamyka się dopiero wynikiem, czyli kwalifikacją albo dyskwalifikacją, a gdy kontakt się nie udał, handlowiec przesuwa termin na umówioną rozmowę. Alternatywa, czyli nowe zadanie po każdej nieudanej próbie, kończy się tym, że zespół zaczyna zadania ignorować. Zadania mają służyć handlowcowi w pracy, a nie być wyłącznie narzędziem kontroli.
Jak zaprojektować CRM, którego ludzie chcą używać?
CRM, którego ludzie używają, oszczędza handlowcowi czas przy ofertach, zamówieniach, fakturach i kontakcie z klientem, wymaga mniej wpisywania niż dotychczasowe obejścia i pokazuje tylko to, co potrzebne. W REV.BW HubSpot jest systemem codziennej pracy sprzedaży, a nie narzędziem do uzupełniania danych, bo większość informacji trafia do niego automatycznie z ERP.
Jakie dane z ERP handlowiec musi widzieć w CRM od pierwszego dnia?
Te, o które dziś dzwoni do działu obsługi klienta albo dla których loguje się do ERP. W REV.BW handlowiec widzi historię zakupów, pozycje na fakturach, saldo przeterminowane i limit kupiecki bez logowania do ERP, a integracja działa w modelu odczytu, więc nie ingeruje w logikę księgową. Zespołowi firmy z branży spożywczej przedstawialiśmy CRM jako „odbicie lustrzane” ERP w zakresie kontrahentów, zamówień, faktur i produktów. Dystrybutorowi z branży elektrotechnicznej zaproponowaliśmy, żeby kolejne szkolenia ustawić właśnie wokół tych danych: jak zrobić ofertę i zamówienie, gdzie są faktury, jak sprawdzić przeterminowane płatności i skąd ta informacja się bierze. Więcej o doborze zakresu piszemy w tekście o tym, które dane z ERP przenieść do CRM.
Jak ograniczyć ręczne wpisywanie, żeby CRM nie był dodatkowym obowiązkiem?
Przez integracje i automatyczne statusy, które rejestrują pracę w tle. Podłączenie skrzynek pocztowych traktujemy jako szybkie zwycięstwo, bo historia korespondencji od razu pojawia się na karcie klienta i kontaktu. W firmie z branży spożywczej pierwszy warsztat był w całości poświęcony logowaniu oraz połączeniu skrzynki i kalendarza z CRM, a po kontakcie z ciepłym leadem system sam zmieniał jego status na „skontaktowany”. Uzasadnienie było proste: jeśli osoba przydzielająca leady musi pytać handlowca na korytarzu, czy już zadzwonił, to znaczy, że CRM nie działa. Zasada „System pamięta, pilnuje i przypomina. Handlowiec sprzedaje.” jest więc w praktyce zasadą projektowania: każdy zautomatyzowany krok to jeden powód mniej, żeby omijać CRM.
Trzeba się liczyć z oporem przy samym podłączaniu poczty. Handlowcy potrafią to blokować, bo do maila są przyzwyczajeni i kontrolują go w pełni, a widoczny w systemie czas bez odpowiedzi budzi reakcję „to teraz tak będzie liczył?”.
Zanim rozbudujesz raporty, podłącz skrzynki i kalendarze handlowców oraz ustaw automatyczną zmianę statusu leada po pierwszym kontakcie. To dwie zmiany, które od pierwszego dnia zdejmują z handlowca przepisywanie, a z menedżera dopytywanie.
Jak uprościć widoki, żeby system był intuicyjny?
Przez ukrycie tego, czego zespół nie potrzebuje, i przygotowanie widoków pod proces. Dystrybutor z branży elektrotechnicznej prosił, żeby widoki przypominały układ znany z ERP, bo dla ergonomii pracy to „bardzo istotne”, a część domyślnych okien uznawał za nadmiarową. Zbędne elementy ukrywamy na etapie konfiguracji, a układ ma być kontekstowy: z oferty widać powiązane zamówienie, z zamówienia ofertę. W tym projekcie ustaliliśmy też, że pierwszy zestaw poprawek przejdzie przez osoby po stronie klienta, zanim konfigurację zobaczy cały zespół.
W firmie z branży spożywczej podczas szkolenia ustawialiśmy z zespołem domyślną stronę startową, a dla handlowca liczył się przede wszystkim jeden widok: „Jedyne co handlowiec musi weryfikować to widok leadów ciepłych.” Wstępną kwalifikację zapytań prowadzi wskazana osoba, żeby nie wpuszczać do sprzedaży śmieci, bo śmieciowy lead zabiera handlowcowi czas i podkopuje zaufanie do systemu.
Kiedy pola obowiązkowe pomagają, a kiedy przeszkadzają?
Pomagają, gdy wymuszają dane potrzebne następnej osobie w procesie. Przeszkadzają, gdy blokują handlowca na etapie, na którym tych danych jeszcze nie zna. U producenta zbiorników i usług obróbki skrawaniem kwota na wczesnym etapie szansy była niewymagana, a blokady między etapami miały obejmować tylko pola krytyczne, na przykład kwotę przy przejściu do etapu „oferta wysłana”. Cel był praktyczny: zespół wyceniający technicznie ma dostać komplet informacji, zamiast zaczynać od maila do handlowca z prośbą o brakujące dane.
Które pola są krytyczne, wskazuje klient, bo zna swój proces. Osobną wartość ma powód przegranej: klient sam zauważył, że pozwoli mu odpowiedzieć zarządowi, dlaczego część zapytań nie została zrealizowana, a zarząd zobaczy, ile pieniędzy uciekło.
Jak prowadzić szkolenia CRM, żeby zmieniały nawyki?
Szkolenie zmienia nawyki wtedy, gdy uczestnik sam przechodzi swój codzienny proces w CRM i ERP, a nie ogląda przegląd funkcji. Poniżej to, co w tej sprawie zobaczyliśmy u klientów.
Dlaczego szkolenie w dużej grupie nie działa?
Bo uczestnicy patrzą, zamiast robić, a mniej zainteresowani się wyłączają. U dystrybutora z branży elektrotechnicznej szkolenie dla dużej grupy, oparte na pokazywaniu możliwości systemu, zostawiło część uczestników z wątpliwością, czy w ogóle było potrzebne, choć była to grupa, która wcześniej pracowała w innym CRM. Gdy przeszkolone osoby miały potem poprowadzić szkolenia dla kolegów, prawie wszystkie się wycofały, mówiąc, że nie są jeszcze gotowe. Osoba prowadząca wdrożenie po stronie klienta zauważyła też, że w dużej sali mniej zainteresowani rozmawiali między sobą i wolałaby usiąść z nimi indywidualnie.
Nasza rekomendacja na kolejne warsztaty była jednoznaczna: grupa musi być znacznie mniejsza, bo wtedy każdy ma szansę udostępnić ekran i coś zrobić, a w dużej grupie robi to jedna osoba. Uprzedzaliśmy też, że zła opinia z pierwszych szkoleń w stylu „bez sensu system, nic nie rozumiem” może rozejść się po firmie i stworzyć ferment, którego później nie da się posprzątać. Po stronie klienta padło zdanie, które dobrze opisuje stawkę: im bardziej zespołowi się każe, zamiast pokazywać korzyści, tym większy będzie odpływ.
Model, w którym kilka osób szkoli się u partnera, a potem uczy resztę zespołu, wymaga starannego doboru trenerów. W opisanym projekcie część uczestników wskazał zarząd, a przekazywanie wiedzy zatrzymało się na pierwszym kroku. Klient sam wyciągnął wniosek, że trenerem musi być ktoś, kto pracuje w systemie i jest do zmiany przekonany, a nie osoba z nadania.
Czego uczyć na pierwszych szkoleniach: funkcji czy procesu?
Procesu. Pierwszy cel nie polega na tym, żeby handlowcy byli biegli we wszystkich funkcjach, tylko żeby potrafili zalogować się do HubSpot i założyć szansę sprzedaży. Nacisk kładziemy na elementarne rzeczy CRM i na to, jak HubSpot komunikuje się z ERP, a nie na uczenie, „jak mają pilotować rakiety”. Zespół ma najpierw wiedzieć, jak zapisać, że coś zrobił, jak to odnaleźć i jak zaplanować kolejny krok, a dopiero potem przychodzi czas na zaawansowane analizy i automatyzacje.
Tak zaplanowaliśmy cykl szkoleń startowych w firmie z branży spożywczej: najpierw logowanie oraz podłączenie skrzynek i kalendarzy, potem realna praca handlowca w CRM, na końcu aplikacja mobilna. Prosiliśmy o włączone kamery, bo ludzie zwykle nie mówią głośno, że czegoś nie rozumieją, a prowadzący widzi to po minach. Szkolenie z codziennej pracy odbywało się na testowej bazie ERP, żeby po warsztacie zespół mógł sam utworzyć zamówienie w ERP, zobaczyć, jak trafia do CRM, i wygenerować z niego fakturę.
W naszym modelu wdrożenia testy akceptacyjne prowadzą administratorzy i wybrani przyszli użytkownicy po stronie klienta na scenariuszach procesowych, a zakończenie szkoleń jest jednym z warunków uruchomienia systemu. Zespół pilotażowy przechodzi szkolenia w formule Train the Trainer, żeby potem wspierać kolejnych użytkowników.
Jak wykorzystać liderów zespołów i masterclass?
Liderzy przyspieszają adopcję albo ją hamują, w zależności od tego, jak sami radzą sobie w systemie. Po nieudanym szkoleniu osoba prowadząca wdrożenie u dystrybutora z branży elektrotechnicznej zaproponowała, żeby trenerem zespołu została osoba, która z własnej inicjatywy pracowała wcześniej w CRM, bo „musi być ktoś, kto jest do tego przekonany”. W planach pojawiła się też masterclass dla wąskiej grupy: lidera zespołu i osoby, która najlepiej radzi sobie z systemem i ma motywację, wybranej na podstawie rozmów, a nie z nadania.
Klient zaproponował również, żeby zacząć od osób, które budowały proces dla biura techniczno-handlowego, bo to one będą na co dzień wspierać zespół. Poparliśmy to: to są liderzy zmiany i jeśli sami będą mieć kłopot z systemem, nikt w zespole nie potraktuje go poważnie. Zaproponowaliśmy dla nich warsztat na testowej skrzynce, w którym przejdą scenariusz od zapytania, przez ofertę w ERP, po zamówienie, bo celem jest obsługa procesu w dwóch systemach, a nie znajomość wszystkich funkcji.
Jak utrwalić wiedzę po szkoleniu?
Przez czas na samodzielną pracę, nagrania i instrukcje utrzymywane przez firmę. Rekomendujemy, żeby zespół po warsztatach miał wygospodarowany czas na samodzielne przeklikanie systemu i spotkanie z pytaniami, bo krzywa uczenia jest naturalna, a podejście „szkolenia odbyły się, róbcie” nie działa. Klient z branży elektrotechnicznej sam to zauważył: jeśli po szkoleniach ktoś w ogóle nie sięga do systemu, nie ma szans, żeby to zadziałało. Warsztaty startowe nagrywamy i udostępniamy, a na prośbę przekazujemy transkrypcję. Instrukcje lepiej przygotować po stronie klienta, na przykład z transkrypcji szkoleń, bo każde nowe pole oznacza aktualizację instrukcji. Nagrania i udokumentowany proces pracy w CRM, od oferty po zamówienie, stają się później narzędziem wdrażania nowych pracowników.
Jak menedżer egzekwuje pracę w CRM bez mikrozarządzania?
Menedżer egzekwuje pracę w CRM, gdy rozmawia z zespołem na danych z systemu w stałym rytmie, a nie na podstawie opowieści. System pilnuje terminów i następnych kroków, menedżer pyta o odstępstwa i pomaga usuwać przeszkody. O rytmie pracy kierownika piszemy szerzej w tekście o rutynach dyrektora sprzedaży w CRM.
Jak wygląda rozmowa menedżera z handlowcem oparta na CRM?
Ma stałą strukturę i zaczyna się od otwarcia systemu. U producenta druku wielkoformatowego menedżerka prowadząca zespół handlowy opisała nam swoje indywidualne spotkania z handlowcami: otwierają HubSpot, omawiają kontakty z prospectingu, a potem przechodzą przez lejek, sprawdzając, gdzie szanse utykają. Najczęściej blokadą okazują się sprawy po stronie firmy, takie jak wycena, dedykowany produkt czy logistyka, więc trafiają jako zgłoszenie do osoby, która może je rozwiązać. Podsumowaliśmy to krótko: jest dana w systemie, jest wąskie gardło, jest rozpisanie i delegowanie zadań.
Ta sama menedżerka przyznała, że zespół dopiero uczy się przesuwać szanse przez lejek, żeby dane były prawdziwe, i że wciąż trzeba regularnie siadać z handlowcami, dopóki zmiana nie utrwali się u każdego. Sens CRM dla menedżera ujęła tak: przed rozmową indywidualną ma móc sprawdzić dane w systemie, zamiast przygotowywać się godzinami.
Dlaczego „zarządzanie przez opowiadanie” blokuje adopcję?
Bo wpis w CRM wydaje się zbędny, skoro i tak wszystko się omówi. U producenta urządzeń medycznych wiele osób twierdziło w wywiadach, że jest „na bieżąco”, bo wszyscy ciągle ze sobą rozmawiają. Nazwaliśmy to zarządzaniem przez plotkowanie i zaproponowaliśmy prostą zasadę: masz klienta i plan, to go wpisz, a menedżer go oceni, da feedback, zaakceptuje i rozliczy z realizacji.
Gdy następny krok jest wpisany w systemie, rozmowa się skraca: brak postępu widać bez opowiadania, a menedżer pyta tylko o to, co miało się wydarzyć i się nie wydarzyło. To zasada Next Step z REV.BW: żadna szansa nie zostaje bez zaplanowanego działania.
Co zrobić, gdy czerwone alerty na pulpicie nie działają?
Dołożyć rutynę, w której ktoś o nie pyta. Sam pulpit z zaległościami oznaczonymi na czerwono nie gwarantuje zmiany zachowania. Z naszego doświadczenia praktycznie zawsze działa nadzór, czyli rutyna menedżerska z pytaniem: dlaczego tu znowu jest czerwono? To pytanie wymaga odpowiedzi. Handlowcom rekomendujemy, żeby dzień zaczynali od zaległych zadań: rano wszystko z poprzedniego dnia jest zrobione albo ma wpis, na przykład „dzwoniłem, nie odebrał”. W REV.BW wspierają to sygnały na tablicy szans: trójkąt ostrzegawczy przy braku następnego kroku i wyszarzenie przy braku aktywności.
Pracownicy potrafią odbierać takie rutyny jako „dokręcanie śrubki”. Gdy jednak dane pokazują, że szybka reakcja decyduje o sprzedaży, rozmowa przestaje dotyczyć kontroli, a zaczyna dotyczyć pieniędzy, które zarabiają wszyscy.
Jak pokazać handlowcowi, co on ma z pracy w CRM?
Powiązać system z tym, co handlowca obchodzi: prowizją i przygotowaniem do rozmów. Jeden z naszych konsultantów wspomina początki pracy jako sprzedawca w BusinessWeb: usłyszał, że prowizja liczona jest z szans zarejestrowanych w CRM, i od tej pory jego szanse miały zawsze aktualne kwoty i statusy. Osoba prowadząca wdrożenie u dystrybutora z branży elektrotechnicznej postawiła podobny cel: pulpit dla każdego pracownika, z którego wynika, na jakim etapie są jego zadania i ile może zarobić, żeby skończyło się „wydaje mi się, że coś działa”.
Przejrzystość nie musi być odbierana jako kontrola. Handlowiec terenowy ze wstępu, pytany o jedną zmianę w firmie, wskazał CRM taki jak w poprzedniej pracy: wszystko w jednym miejscu, a przełożony widzi jego aktywność i etap rozmów z klientem.
Jak mierzyć adopcję CRM po wdrożeniu?
Adopcję mierzy się w trzech wymiarach: aktywności zarejestrowanej w systemie, kompletności danych i zgodności zadań z rzeczywistym stanem klienta.
Jakie wskaźniki aktywności i kompletności danych warto śledzić?
Aktywność to zarejestrowane spotkania, telefony i maile, z rozróżnieniem na działania przy nowym biznesie i przy obecnych klientach, bo bez tego nie wiadomo, czy handlowiec pracuje nad wzrostem, czy tylko obsługuje zamówienia. Kompletność to przede wszystkim następny krok przy każdej otwartej szansie i brak „martwych dusz”, czyli szans, przy których nikt nic nie robi; system powinien je oznaczać i wysyłać alert do handlowca lub menedżera.
Dobrym punktem kontrolnym są widoki robocze. W firmie z branży spożywczej leady, które nie mają jeszcze właściciela ani statusu, trafiają do osobnego widoku do kwalifikacji; jeśli taki widok zaczyna się zapełniać, kwalifikacja nie nadąża za napływem zapytań. Uzupełniony powód przegranej pokazuje z kolei, czy zespół zamyka szanse świadomie, czy porzuca je bez śladu.
Jak sprawdzić, czy zadania odzwierciedlają rzeczywistą pracę?
Zestawiając zamknięte zadania ze statusem leada lub klienta. Zamknięte zadanie przy leadzie, który nadal czeka na kwalifikację, zostało odkliknięte, a nie wykonane; tak wykryliśmy problem opisany w sekcji o sygnałach. Drugim testem jest szybkość podejmowania nowych leadów, bo jej spadek może oznaczać, że zespół patrzy tylko na listę zadań, a nie na widok pracy.
Trzeci test to pytanie o konkretne pola u konkretnego handlowca. Menedżerka u producenta druku wielkoformatowego chciała przed rozmową indywidualną sprawdzać braki w notatkach bez klikania, więc pokazaliśmy jej, jak zadać takie pytanie asystentowi AI w HubSpot. Wynik od razu ujawnił lukę: przy firmach z wybranego segmentu, przypisanych do jednej handlowczyni, żaden rekord nie miał uzupełnionego pola z opisem celów, bo informacje przygotowała w Excelu i wysłała mailem. Praca była wykonana, ale poza systemem.
Poniżej zebraliśmy bariery adopcji, które widzieliśmy u klientów, i sposób, w jaki proponujemy je usuwać.
| Bariera | Gdzie ją widzieliśmy | Jak ją usuwać |
|---|---|---|
| CRM uznany za „mało intuicyjny” i odstawiony | Producent urządzeń medycznych (audyt) | Sprawdzić, gdzie jest historia klienta; jeśli „nigdzie”, zacząć od procesu i rozliczania na danych |
| Podwójna praca w ERP i CRM | Dystrybutor z branży elektrotechnicznej | Integracja kontrahentów, ofert i zamówień przed startem zespołu |
| Część handlowców bez CRM, analityka w Power BI | Dystrybutor sprzętu i materiałów stomatologicznych | Najpierw ułożony proces i rutyny, potem narzędzie, które steruje sprzedażą |
| Planowanie w kalendarzu w telefonie i prognoza w Excelu | Handlowiec terenowy producenta urządzeń medycznych | Jedno miejsce na klienta, dostępne w terenie, prognoza z lejka |
| Obejścia obok modułu CRM w ERP | Dostawca urządzeń przemysłowych z serwisem | Zadania, maile i historia w jednym, prostym systemie |
| Szkolenie w dużej grupie i trenerzy wskazani odgórnie | Dystrybutor z branży elektrotechnicznej | Małe grupy, proces zamiast funkcji, scenariusze, przekonani liderzy jako wsparcie |
| Zadania zamykane bez wyniku | Jedno z wdrożeń zespołu obsługującego leady | Zadanie zamykane kwalifikacją albo dyskwalifikacją, przesuwanie terminu zamiast odklikiwania |
Podsumowanie: czy adopcja CRM to jednorazowy zryw, czy stała praca?
To stała praca, rozłożona w czasie. Przy podsumowaniu jednego z audytów uprzedzaliśmy zarząd, że plan wdrożenia trzeba ułożyć tak, żeby nie był wielkim zrywem na miesiąc, po którym wszyscy mają dosyć, a system po kolejnym miesiącu przestaje działać. W opisanych przypadkach wygrywał po prostu stary sposób pracy, bo był wygodniejszy: kalendarz bliżej niż CRM, arkusz szybszy niż raport, rozmowa na korytarzu łatwiejsza niż wpis. Każdy element projektu, od danych z ERP po rutynę menedżera, ma ten bilans odwrócić.
Dlatego w REV.BW adopcję planujemy razem z architekturą: ERP zostaje fundamentem i źródłem prawdy o fakturach i zamówieniach, HubSpot jest warstwą zarządczą nad nim, a proces, widoki, szkolenia i rutyny menedżerskie projektujemy pod konkretny zespół. Jesteśmy partnerem HubSpot od 2018 roku, dziś z najwyższym statusem Elite Partner, mamy za sobą ponad 200 wdrożeń, a 96% klientów zostaje z systemem po wdrożeniu. Jeśli chcesz sprawdzić, jak przeprowadzić wdrożenie HubSpot tak, żeby zespół naprawdę w nim pracował, umów bezpłatną konsultację i poznaj REV.BW.
Najczęściej zadawane pytania
Kim jesteśmy
BusinessWeb to certyfikowany Partner HubSpot o najwyższym statusie Elite. Dla firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i handlowych pracujących na ERP wdrażamy REV.BW - gotowy model CRM na HubSpot zintegrowany z systemem ERP, który daje kontrolę nad pipeline'em i prognozą przychodów bez ruszania logiki ERP. Ponad 200 wdrożeń od 2018 roku, 96% klientów zostaje z systemem.
